Categories


Authors

Czemu w grupie?

Czemu w grupie?

To pytanie przyszło do mnie w trakcie rozmowy z jedną z uczestniczek warsztatów arteterapii.

Lubię przygotowywać stół na warsztaty. Porządkować materiały, ostrzyć kredki (właśnie wzbogaciłam się o elektryczką temperówkę). Pamiętam, gdy pracowałam w szpitalu i zawsze rano przygotowywałam dokładnie tyle krzeseł ilu miało być pacjentów, rozkładałam ceratę na stole, wietrzyłam atelier. To był rytuał, który oprócz spełniania realnej potrzeby organizacji i porządku, pomagał mi się przygotować na spotkanie z uczestnikami. „Pomieszczenie jest gotowe i ja jestem gotowa”.

Obecnie jestem na etapie urządzania mojej pracowni na mokotowie pod kątem prowadzenia tam zajęć, kupowania materiałów, wybierania stołu (Udało mi się wygrzebać świetny stół z czeluści pewnego zakładu ślusarskiego). To taki pozytywny stres i radość i trochę obawa: Czy będzie wystarczająco dobrze, wygodnie, przytulnie. Tworzenie materialnej przestrzeni do wspólnej pracy jest dla mnie ważne.

Bardzo lubię, i zazwyczaj to się udaje, gdy uczestnicy są razem przy jednym stole. Czuję się trochę jakbym zapraszała gości na kolację. Przy posiłku wśród ludzi, którzy się lubią toczy się zazwyczaj wartka rozmowa, jest dyskusja i śmiech.

IMG_5495.JPG

W trakcie wspólnego malowania jest trochę inaczej. Jedna z uczestniczek powiedziała mi ostatnio, że jest taki moment w trakcie zajęć, gdy wszyscy milkną.  Jest to to bardzo celna obserwacja (dzięki Marta 😊). Moment skupienia, koncentracji, nie myślenia o niczym, ale bardziej czucia i malowania pozostając w dobrym kontakcie z sobą samym jest bardzo ważnym elementem spotkań malarskich i jeśli do niego dochodzi to dla mnie znak, że dynamika grupy działa dobrze.

Ten szczególny stan wielu ludziom łatwiej jest uzyskać malując w grupie. I tu wracamy do pytania: Dlaczego?

1.       Czas. Podejmujemy pewien trud (czasem mniejszy, czasem większy) żeby planując dzień znaleźć czas na warsztaty, a gdy już jesteśmy na miejscu znacznie mniej rzeczy może nas zdekoncentrować niż gdybyśmy np. rysowali w domu.

2.       Dynamika grupy (wspomniana wyżej). Spotykamy się w grupie ludzi, którzy mają ten sam cel – udział w zajęciach. Indywidualne motywacje mogą i są pewnie różne, ale to właśnie sprawia, że jest ciekawie. Między uczestnikami nawiązują się relacje. Z mojego doświadczenia wynika, że w takiej grupie jest bardzo dużo wsparcia, akceptacji, zrozumienia. Czasem dzieje się inaczej i jest to wyzwanie dla prowadzącego.

3.       Triada. Bardzo lubię tę koncepcję. Poznałam ją na seminarium z niemiecką psychoanalityczką Giselą Schmeer, bardzo ciekawą kobietą o której na pewno jeszcze napiszę. Już samo malowanie sprawia, że wchodzimy w dialog. Powstaje obraz, który stając się realnym przedmiotem, naszą wizją, ale już od nas oddzieloną, urzeczywistnioną na kartce papieru. Mogę więc spojrzeć na mój rysunek. Jest on i jestem ja.

A w momencie, gdy pojawia się jeszcze grupa powstaje właśnie triada. Inni również widzą moją pracę. To często ciekawe, zaskakujące jak na nią zareagują, jaki otrzymamy komunikat zwrotny.

Na koniec chciałabym zaznaczyć jeszcze jedną, ważną dla mnie kwestię. Nazwałam ten blog Rysunek Autentyczny z wielu powodów, między innymi dla tego, że wyrażając się plastycznie jesteśmy często bardziej autentyczni, bo taka jest natura malowania. W pewnym sensie odsłaniamy się w naszych pracach i jest to wspaniała możliwość lepszego poznania samego siebie. Dla mnie ważna jest zasada i zawsze mówię o niej na początku zajęć, że najważniejsze jest co o pracy mówi i chce powiedzieć jej autor. Przypuszczenia, interpretacje, skojarzenia uczestników (i moje) mają zawsze na końcu znak zapytania. Każda inna wersja byłaby dla mnie nadużyciem i przekraczaniem granic. Dobra praca w grupie jest możliwa tylko w atmosferze bezpieczeństwa.

Zapraszam na warsztaty arteterapii :)

Karo

 

Wieczorna ARTEHARMONIZACJA na Mokotowie   warsztaty plastyczno-rozwojowe

Wieczorna ARTEHARMONIZACJA na Mokotowie warsztaty plastyczno-rozwojowe

Mikrosztuka w Mikromieście

Mikrosztuka w Mikromieście